Ta wycieczka układa się jak opowieść w trzech rozdziałach. Zaczyna się cicho: transfer zabiera cię z hotelu na przystań, łódź odbija, a pierwsza kotwica spada przy delcie Manavgatu — osobliwym miejscu, gdzie zimna rzeczna woda wlewa się do ciepłego Morza Śródziemnego i obie czuć na skórze podczas jednego pływania.
Kiedy wszyscy się wycierają, załoga kończy gotować obiad — trafia na pokład świeży i jest już wliczony w bilet. Potem rozdział główny: Zatoka Caretta, turkusowa i przejrzysta, uważana za dom żółwi morskich. Postój trwa tu długo i bez pośpiechu: pływasz, dryfujesz i zerkasz na taflę, czy nie przesuwa się po niej skorupa.
Rozdział trzeci to powrót — i wcale nie jest senny: muzyka głośniej, piana w ruch, a pokład na ostatnim odcinku wybrzeża zamienia się w pływającą imprezę. Przy nabrzeżu czeka już kierowca, który domknie pętlę pod drzwi twojego hotelu; klimatyzacja po całym dniu słońca smakuje najlepiej.