Tureckie Malediwy — tak o Suluadzie mówią i miejscowi, i turyści, a woda tłumaczy ten przydomek od pierwszego spojrzenia: nad jasnym, piaszczystym dnem przybiera turkus, jakiego stały ląd po prostu nie zna. Bezludna wyspa leży naprzeciw Adrasanu i da się na nią dotrzeć wyłącznie łodzią.
To najdłuższa z naszych morskich wypraw — około jedenastu godzin od drzwi do drzwi. Odbieramy gości z centralnej Antalyi oraz z Kemer i Beldibi, droga biegnie wybrzeżem do Adrasanu, a dalej przejmuje statek, mijając sosnowe klify i zatoczki, do których nie prowadzi żadna droga.
Kotwiczymy w osłoniętych zatokach wokół wyspy — wśród nich spokojna zatoka Domuz i słynne bliźniacze plaże Suluady. Maski do snorkelingu i dmuchane materace czekają na pokładzie, obiad z grilla podawany jest na łodzi, a nad wszystkim czuwa doświadczona miejscowa załoga.